Autor Wiadomość
janheski
PostWysłany: Wto 17:40, 03 Kwi 2007    Temat postu:

mermod napisał:

Cytat:
U początków tego ruchu ludzie wyczekiwali miesiącami i latami na dar języków.


No. Słyszałem świadectwo pewnego gościa, który mówił, że powiedział Bogu, że będzie pościł, aż nie dostanie daru języków. A że to był gdzieś koło Wielkiego Piątku, to pościł. Ale tu Święta już są, a on nie otrzymał daru języków. No ale pościł dalej. No i po Świętach dostał :)

Ja dostałem dar języków na mojej pierwszej Alfie, na poniedziałkowym spotkaniu po weekendzie. Prosiłem o ten dar tak z pół roku. Ale nie dostawałem i wiem chyba dlaczego. Bo mi się wydawało, że ja to taki dobry katolik jestem, wierzący i w ogóle. No i myślałem, że dar języków to się dostaje jak się jest takim dobrym katolikiem (że można sobie zasłużyć). No i dopiero musiałem zrozumieć swoją pychę. Na weekendzie Alfa też prosiłem, ale nie dostałem i trochę się zniechęciłem i sobie pomyślałem, że może to nie dla mnie. Ale w poniedziałek się za mnie modlili i sami wyszli z tym, i przypomniałem sobie moje pragnienie i dostałem :)

Także różnie to bywa. Ale jak się nie chce, to się nie dostanie. Bo zawsze można prezentu nie przyjąć.
WojciAch
PostWysłany: Wto 2:10, 03 Kwi 2007    Temat postu:

odnośnie wstępu:

Cytat:
...jakieś cytaty...Zdecydowanie, na podstawie takich nauczań (typowych dla Odnowy), członkowie naszych grup charyzmatycznych utwierdzają się w przekonaniu, że dostępują tego samego daru, który udzielony był Apostołom w dniu Pięćdziesiątnicy a potem ich uczniom. Czy wszyscy współcześni charyzmatycy mają w tej sprawie słuszność?

> Nie podoba mi się pierwsze zdanie na ten temat- że podstawą takiego twierdzenia są cytaty które są powyżej.
> Na moje oko teza która jest tutaj postawiona jest bezpodstawna, bo nie ma nic wspólnego z logiką. Stwierdzenie które dotyczy przekonania mówiących językami nie odnosi się do tego w jaki sposób rzeczywiście Ci którzy mówią językami stwierdzają, że ich modlitwa to języki. Po prostu autor artykułu zakłada że to przeświadczenie wynika z tych cytatów.

W moim przypadku żaden z tych cytatów w artykule nie przekonał mnie że mówię językami.
pod koniec powiem jak to było u mnie.

Myśle że po prostu ten ksiądz przeczytał kilka książek na ten temat, miał jakieś przemyślenia z tym związane i je po poprstu napisał. nie koniecznie wiedząc czy znając się osobiście "na rzeczy".

Teraz sie odniosę do kazdego z punktów.(po krótce)
AD1.
opis tego paragrafu jest średni i akapity są ze sobą słabo powiązane (szcególnie 2gi i 3ci). zastanawia mnie to że nie jest powiedziane że stwierdzenie: że „języki” są tu darem niespodziewanym i zaskakującym. nie odnosię do tych których słuchali tego (bo tak przecież było. To Ci którzy tego słuchali byli zdumieni) natomiast nie pisze że apostołowie się tym jakoś specjalnie przejęli że mówią języami Wesoly

[zaczęcie/przestanie modlitwy w językach jest w pełni kontrolowane przez wolę modlącego się nimi. Jego umysł funkcjonuje tak samo jakby robił jakąkolwiek inną czynność]

AD 2 - pierwzy cytat + kometarz. ksiądz znów używa zdania "języki są darem niespodziewanym i zaskakującym" nie napisał wyraźnie że oni (żydzi) zdziwili się dlatego że poganie też otrzymali języki.

[A.Sionek powiedział, że jeżleli ktoś otrzymał języki to znaczy że został ochrznony w Duchu Świętym (ale może być tak że ktoś został ochrzczony w Duchu Świętym i nie otrzyma języków)]

U mnie to było tak że o tym że zostałem ochrzczony w Duchu Świętym jakies póltora raku temu, a dowiedziałem się dopiero po roku Wesoly

AD 3. Tutaj coś napisał ale nie rozumiem co dokładnie chiał przez to przekazać.
Języki ze swojej natury są modlitwą/mową którą wkłada Bóg w nasze usta po tym jak powierzamy Mu zdolność naszego mówienia.
Gdyby języki zawsze były zrozumiałe nie potrzebny by był dar tłumaczenia języków - który także występuje.
1 kor 12 i 14 warto samemu razem z Duchem Świętym porzestudiować.

AD 4.
W tym punkcie jak na moje oko pojęcie "języki" jest rozszerzone przez autora tekstu (który się powołuje na kogoś innego) i jest szersze niż "dar języków"(dawany przez Ducha Świętego).
mianem języków gość określa JUŻ coś co można określić przez przetwarzanie sylab itd itp.

[zgadza się że jakieś sekty i inne religie czasem używają czegoś w radzaju technik które w efekcie moga być zbliżone akustycznie do "daru języków" ale nie jest to dar Ducha Świętego, tylko technika!]

W naszym przypadku. Sama próba mówienia w taki sposób może być krokiem na otwarcie się na "dar języków" który NA PRZYKŁAD po takiej próbie otwarcia się na niego może być dany albo nie - to zależy od Ducha Świętego. Dar języków można też dostać na inne sposoby- to zależy od Ducha Świętego. (może ktoś sie podzieli jak)

Ja np otrzymałem Dar języków właśnie przez takie powtarzanie. na początku powiedziałem dwa zdania sklecone, może troche na siłę, z tego co słyszałem, ale na nastepny dzień mówiłem już swobodnie.
Pomijam fakt tego że przez pare dni się zastanawiałem co to jest tak naprawdę i skąd się to wzięło (czy to dar od Ducha Świętego czy po prostu nasłuchałem się i teraz przetwarzam w mózgu zasłyszane sylaby) przez pare dni miałem z tym niesamowity problem ale nie przestawałem się modlic w taki sposób. i po czterech dniach byłem po prostu na 100% pewien że to jest Dar Ducha Świętego. (po prostu zaobserwowałem w sobie tak ogromna zmianę że szok, co więcej na modlitwie doznawałem takiego potwierdzenia - namaszczenia -radości - dzikiego spokoju- nie wiem jak to opisać). Po prostu Duch Święty mnie o tym przekonał - On sam.

Myśle że jak ktoś ma co do tego wątpliwości to można spytać Andrzeja Sionka - on swoja pracę magisterską pisał o językach (jak ktoś jest bardzo dociekliwy albo nie ma co z czasem robić Wesoly )

AD 5.
tu odniose się to tych czterech pauz.
pierwsze 3 to po prostu dar języków (pisze o nim w Piśmie Śiwetym) a to że się przejawia na różny sposób, w różnych kontekstach, razem z innymi chryzmatami, a to jest zupełnie inna rzecz.

w czwartej pauzie jak na moje oko to gość zrobił pewne nadużycie.
W ogóle gość miesza tu strasznie.
modlić się w językach NIE MOŻNA SIĘ NAUCZYĆ to jest DAR DUCHA ŚWIĘTEGO (patrz to co napisałem w AD 4)
(Rozpoznanie czy coś jest darem języków czy nie może być "zweryfikowane" przez osobę trzecią np z jakeijś wspólnoty księdza np Antoniego. A Sionek powiedział że spotkał się w swoim życiu z jednym przypadkiem w którym jakiś gość symulował modlitwę w językach[i że to się dało wychwycić])
i co do ostatniej części pauzy to nie wiem naprawdę na jakiej podstawie gość takie wnioski wyciąga.

Jak na moje oko to ten artykuł jest dość niejasny, mgliście sprecyzowany. Mówi tak jakby cały ruch odnowy tak wyglądał. a ja jakoś tego nie widze po naszej odnowie na DA żeby to co słysze i uważam za dar języków było składaniem sylab i zdań czy jak to określił jodlowaniem.

Może to co napisałem jest dość krytyczne ale nie ma ludzi nieomylnych. Sam starałem się podejśc do tego z logicznego punktu widzenia opierając się na mojej wiedzy dotyczącej daru jezyków i moich doświadczeniach związanych z tym darem. Niech nikt się nie sugeruje - po prostu o drugiej w nocy widze te artykuł pod takim kątem.
mermod
PostWysłany: Wto 1:50, 03 Kwi 2007    Temat postu:

Ja również zgadzam się z tekstem, aczkolwiek wydaje mi się, że interpretuję go trochę inaczej niż Janek. I niestety nie podzielam jego entuzjazmu związanego z "językami". Dla mnie najbardziej istotnym fragmentem tego tekstu jest cytat:
Cytat:
U początków tego ruchu ludzie wyczekiwali miesiącami i latami na dar języków.

Ale cały czas myślę nad tym wszystkim zastanawiam się, rozważam...
A wszystkim członkom forum polecam poczytać o kursie z Alfa opisanym z troszkę innej perspektywy:
http://apologetyka.katolik.net.pl/content/category/22/179/106/
janheski
PostWysłany: Wto 1:09, 03 Kwi 2007    Temat postu:

Zgadzam się z tym tekstem. :)

W tekście jest wymienione 4 rozumienia terminu "daru języków" i z 4 typem osobiście nigdy się nie spotkałem, to znaczy nigdy się nie spotkałem, żeby to nazywać darem języków. 3 wcześniejsze rozumienia odnoszą się do tego co ja rozumiem jako dar języków.

Takim dla mnie rozróżnieniem jakie tu widzę, że mogę rozróżnić że to jest 'dar języków' a nie 'jodłowanie' to to, że nie wiem, co powiem za chwilę, jakie sylaby będę mówił za chwilę. Wiem co powiem o jedną sylabę w dal, a nie wiem co powiem potem, dopóki nie powiem tej sylaby :) No i to tak sobie leci, także nie potrzebuje to umysłu i zastanawiania się i budowania zdań, także umysł może modlić się do Boga i np. prosić o zrozumienie języków wypowiadanych. No i czasem mam wrażenie, że wiem mniej więcej o czym mówię, o co się modlę w językach :)

Ogólnie, to wszyscy, którzy mi mówili o językach tak samo mieli jak ja: człowiek się zastanawia czy to aby na pewno dar języków i ma full wątpliwości co do tego :) Także zachęcam do pytania innych jak to u nich jest. No i ten artykuł też sporo mówi :-)
talitha
PostWysłany: Wto 0:06, 03 Kwi 2007    Temat postu: Dar języków

hej!

jakbyście mogli to wypowiedzcie się na temat treści poniższej strony

http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/944/106/

pozdrawiam Wesoly

Powered by phpBB Theme ACID Š 2003 par HEDONISM
© 2001 - 2005 phpBB Group