Autor Wiadomość
Jacek
PostWysłany: Nie 10:40, 03 Maj 2009    Temat postu:

Jan Paweł II O powołaniu kobiety
Judyta
PostWysłany: Czw 11:39, 16 Kwi 2009    Temat postu:

Jacek napisał:
(z całym szacunkiem do Judyty Wesoly, bo wiem że takie spojrzenie na sprawę podyktowane jest dobrem małżeństwa i rodziny)


Wesoly Poczułam się uszanowana Mruga

A odnośnie tego, co napisałeś... Na szczęście nie każdy też jest stworzony do małżeństwa i tworzenia rodziny Mruga I jeżeli ktoś nie odnajduje się w takim schemacie to wcale nie musi go stosować.
Jacek
PostWysłany: Nie 19:19, 12 Kwi 2009    Temat postu:

Dodam jeszcze, że takie podejście

Cytat:
Współczesne społeczeństwo stwarza ogromne możliwości rozwoju kobietom. Wpływa to na "zachwianie" tradycyjnego układu męsko-damskiego i zmianę podziału ról społecznych. Mężczyźni tracą dominującą pozycję w sferach życia jeszcze do niedawna uważanych za typowo męskie. W obszary te wkraczają kobiety. Samodzielne, wykształcone, biorące życie w swoje ręce. Decydujące same o sobie.



Nic więc dziwnego, że mężczyźni tracą grunt pod nogami. Odwieczni opiekunowie rodzin, odpowiedzialni za losy swoich najbliższych coraz częściej o dominującą pozycję w związku muszą walczyć z kobietą. Odpowiedzialność za rodzinę, którą brali na siebie, rozkłada się na obydwoje partnerów.



A skoro nie są już jedynymi żywicielami rodzin, mogą spokojnie - na garnuszku mamusi - czekać na swoją drugą połówkę.


jest "wygodne" nie tylko dla kobiet, ale także i mężczyzn...
Jacek
PostWysłany: Nie 19:10, 12 Kwi 2009    Temat postu:

odkopuję temat

proszę bardzo co się dzieje, gdy chcemy "zwalniać" mężczyzn z ról które do nich należą

http://www.newsweek.pl/kobieta/artykuly/psychologia/nadchodzi-pokolenie-maminsynkow,38396,1

tu już nie chodzi o sam artykuł...ja widzę niestety taką tendencję na co dzień

wiem, że to jest logiczne, że

Cytat:
Nieważne kto rządzi - kobieta czy mężczyzna - ważne, żeby robił/a to dobrze!


ale właśnie takie podejście jest powodem sytuacji, która istnieje dziś i się pogłębia
(z całym szacunkiem do Judyty Wesoly, bo wiem że takie spojrzenie na sprawę podyktowane jest dobrem małżeństwa i rodziny )
skaven
PostWysłany: Pon 23:09, 07 Lip 2008    Temat postu:

http://www.newsweek.pl/kobieta/artykul.asp?Artykul=27406&Strona=1
Ola :)
PostWysłany: Czw 9:06, 19 Cze 2008    Temat postu:

(@Jonny - czyżbyś TY był tym drugim facetem na TAK !?! Jezyk )
skaven
PostWysłany: Czw 1:34, 19 Cze 2008    Temat postu:

Od czasów, kiedy wszystkich po równo pożerały dzikie zwierzęta, faceci budują naszą cywilizację a dopiero najnowsze odkrycia i reformy dały kobietom powszechną możliwość zdobywania wykształcenia i głosowania w wyborach. I co wykombinowałyście, drogie siostrzyczki ?
Że mamy jednakowe predyspozycje do sprawowania władzy (albo kobiety większe ze względu na zdolności komunikacyjne czy społeczne) ?
Że odpowiedzialność za rodzinę dzieli się po równo między małżonków ?
Kto Wam takich głupot naopowiadał ? Zdziwiony Śmiech na sali, przecież to kompletne bzdury... Wesoly

Judyta napisał:
Takie słowa jedynie zaniżają poczucie własnej wartości naszej płci.

Bo szukacie własnej wartości tam, gdzie jej nie ma. A Bóg Wam dał coś niesamowicie cennego, czego nie da się znaleźć nigdzie na Świecie - tylko w Was, kobietach...

A teraz, korzystając z faktu, że tutaj pewnie już tylko faceci dotarli ... chciałbym przyznać, że to wszystko również MOJA WINA. Dlatego, że jestem ofermą a nie mężczyzną. Dorosłem już do faktu, że Pismo Święte mówi głównie o mężczyznach wymyślonych a Jezus był porządnym facetem i nigdy by nie wszczął burdy w świątyni. Nie noszę już "broni", której byłbym gotowy użyć w obronie słusznej sprawy oraz moich bliskich. Nie mam odwagi wypowiadać się publicznie, a jeśli już się zbiorę w sobie, to wygarnę innym, że źle myślą i wytłumaczę jak myśleć powinni Wink. Nie zastanawiam się oczywiście nad swoim zachowaniem, a przecież to przy mnie kobiety nie mogą czuć się pewnie. One widzą, że jestem tchórzem, nie panuję nad sobą i nie biorę odpowiedzialności za swoje otoczenie (nie władam nim). Sięgają więc same po władzę, dają sobie wciskać farmazony o równouprawnieniu i zaczynają powtarzać bzdety o swoich predyspozycjach do rządzenia. Jeśli kobiety nie mają pojęcia, co to znaczy być "głową" to dlatego, że ja im tego nie pokazuję albo pokazuję źle. I właśnie dlatego ani Pismo ani żadne mądre artykuły do nich nie trafiają...
Jonny
PostWysłany: Śro 17:52, 18 Cze 2008    Temat postu:

Zgadzam sie ze to co napisalem odnosi sie tez do facetow - to normalne - oni tez sa potrzebni i powolani (kazdy wobec swojego zadania). A problem nie jest czy ktos czuje powolanie ale czy chce je wypelniac ( zgodnie z wolą Ojca ).
Kobiety nie nadają sie na stanowiska kierownicze. I nie mówcie że was dyskryminuje bo taka jest prawda. Mezczyzni tez sa dyskryminowani w innych dziedzinach zycia i nikt z nas nie robi z tego powodu wielkiego halo.
To normalne ze kobiety rodza dzieci ale do wychowania potrzeba najlepiej i ojca i matki - obydwoje sa rownie wazni.
Jednak o losach rodziny powinien decydowac mężczyzna (oczywiscie z uwzglednieniem zdania kochanej żony) Wesoly
Wiekszosc kobiet, ktore przedkladaja wlsne ambicje ponad dom, rodzine i dzieci, nie jest szczesliwych ( albo jeszcze sie oszukuja ze sa)
WojciAch
PostWysłany: Śro 15:27, 18 Cze 2008    Temat postu:

Jonny napisał:
... hehe Te rozmowy na ten temat tylko swiadcza ze nie dojzaly jeszcze w zupelnosci i poszukuja swojego miejsca w zyciu Po co samemu cos tam sobie insynuowac jak przeciez kazdy czuje wewnetrznie do czego jest powolany ...

To samo równie dobrze by można powiedziec o facetach (adn poszukiwania swojego miejsca) i gdyby każdy facet "czuł" wewnetrznie do czego jest powołany to nie by nie było tylu problemów np w rodzinach.

Zresztą gdyby to było takie proste i łatwe, nasza rzeczywistość wyglądała by zupełnie inaczej, bo po ziemi chodzili by ludzie którzy świetetnie wypełniają Wole Bożą, a tymczasem ulegamy jakimś złudzeniom, rządzom, egoizmowi i jakby na to nie patrzeć te rzeczy też pojawiają się "gdzieś wewnątrz" i można je "odczuć", co wiecej czasem silniej dają o sobie znać niż te "prawdziwe wewnetrzene pragnienia" które składa nam w sercu Bóg.
Jonny napisał:

Pozdrawiam kobitki i zycze wiecej pokory, mniej pychy i zazdrosci ...
Tego samego życzę samemu sobie i każdemu facetowi....
Jonny
PostWysłany: Śro 9:27, 18 Cze 2008    Temat postu:

Nie oszukujmy sie - nie ma zadnego rownouprawnienia, nigdy nie bylo i nie wyobrazam sobie jak takie rownouprawnienie moze funkcjonowac. Istnieja ewidentne roznice miedzy mezczyzna a kobieta. Dziewczyny maja tak "poukladane" w glowie ze ktokolwiek wspomni o roznicach DZIEWCZYNIE otwierac sie "klapka": - "on napewno mysli ze kobieta do garów, ze kobieta glupia, ze kobieta gorsza" Same sobie wmawiaja te rzeczy i strasznie sie buntuja przeciw temu. Zzera je zazdrosc jakoby faceci mieli lepiej i byli stworzeni do lepszych spraw. Dziewczyny same sobie to wmawiacie i napewno juz w tej chwili ( jak to czytasz ) masz mase przykladow z zycia ze tak jest. Otoz nieprawada - poprostu przez kompleksy nie potraficie zaakceptowac samych siebie - jakie jestescie i do czego jestescie stworzone. ( jestem tego swiadomy ze na stwierdzenie "zaakceptuj do czego jestes stworzona" dzeiwczynom az sie krew gotuje w zylach - ale to tylko potwierdza ze reaguja emocjonalnnie bez racjonalnych pobudek) Kto wam powiedzial ze jestescie gorsze od facetow ??? Bo ja to slysze TYLKO z ust dziewczyn !!! czasem chlopaki sobie zartuja ze dziewczyny sa glupie, ze nie potrafia prowadzic samochodu i takie tam inne ale mysle ze naprawde malo kto tak naprawde mysli - ze sa gorsze od mezczyzn !!! I w tym momencie dziewczyny sa spokojne ( czytajac to ) ale wystarczy ze ujme to w inne slowa np " poprostu dziewczyny sa INNE ", - znowu krew sie gotuje ... hehe Te rozmowy na ten temat tylko swiadcza ze nie dojzaly jeszcze w zupelnosci i poszukuja swojego miejsca w zyciu Po co samemu cos tam sobie insynuowac jak przeciez kazdy czuje wewnetrznie do czego jest powolany ... Pozdrawiam kobitki i zycze wiecej pokory, mniej pychy i zazdrosci ... hehe
p.s - jestem pewnien ze niepozostawia tego bez odzewu co tylko swiadczy .... no Mruga
pawel.kupinski
PostWysłany: Śro 1:03, 18 Cze 2008    Temat postu:

To ja jeszcze dorzuce od siebie:
http://youtube.com/watch?v=ogO3af9F_cg
Od razu zaznaczam, ze film jest z jajem
emi
PostWysłany: Nie 12:43, 08 Cze 2008    Temat postu:

Jacek Dziedzicki napisał:
Tu nie chodzi mi o nierówność kobiet i mężczyzn, ale o naturalny porządek, który nie czyni nas równymi, ale niepowtarzalnymi.


TAK JEST !!! Very Happy
Jacek
PostWysłany: Sob 22:26, 07 Cze 2008    Temat postu:

Świetne! Pulikowski ma głowę na karku! Wesoly

i jeszcze taki cytat:
Cytat:
Wolność jest przede wszystkim prawem do nierówności. Równość jest przede wszystkim zamachem na wolność.


Tu nie chodzi mi o nierówność kobiet i mężczyzn, ale o naturalny porządek, który nie czyni nas równymi, ale niepowtarzalnymi.
migorski
PostWysłany: Sob 21:05, 07 Cze 2008    Temat postu:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/idealnemalzenstwo/wladzawdomu.html

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/idealnemalzenstwo/maziojciec.html
WojciAch
PostWysłany: Sob 20:18, 07 Cze 2008    Temat postu:

innym rozwiazaniem jest posłuchanie SŁOWA Rdz 1,1-3 i listów św. Pawła, duuużo wyjaśnia Mruga
Ola :)
PostWysłany: Sob 19:39, 07 Cze 2008    Temat postu:

Judyta napisał:
I znowu ta "głowa rodziny"... Dla mnie głowa rodziny to kolektyw - mąż i żona, którzy potrafią ze sobą współgrać i uzupełniać się nawzajem. I będę to powtarzać choćby nie wiem co Ya winkles


ja myślałam podobnie, ale pojechałam na weekend "moj facet, moja kobieta" i zmieniłam parę moich przekonań na ... inne Wink

bo w końcu chodzi o to, żeby w=W... Wesoly
Judyta
PostWysłany: Sob 18:57, 07 Cze 2008    Temat postu:

Jacek Dziedzicki napisał:

Razem z żoną podejmiemy decyzję, ale ja jako "głowa rodziny" wezmę za to odpowiedzialność niejako większą, bo...jestem "głową rodziny" i ręczę za nią głową Mruga


Widzisz, Jacku... Kobiety wcale nie potrzebują wyręczenia w kwestii wzięcia na siebie odpowiedzialności Wesoly Rozumiem, że kierowałby wtedy Tobą altruizm i chęć ochrony żony przed niespodziewanymi skutkami decyzji, ale to naprawdę nie jest konieczne. Poza tym... skoro razem decydujemy, razem też ponośmy skutki tych decyzji.

I znowu ta "głowa rodziny"... Dla mnie głowa rodziny to kolektyw - mąż i żona, którzy potrafią ze sobą współgrać i uzupełniać się nawzajem. I będę to powtarzać choćby nie wiem co Ya winkles
Jacek
PostWysłany: Sob 14:15, 07 Cze 2008    Temat postu:

emi napisał:

Natomiast jeśli spojrzeć na tę sprawę w kategoriach inicjatywy, którą mężczyźni winni się wykazywać, stałości (bardziej emocjonalnej niż tylko materialnej), zdecydowania, pewności, męskości jednym słowem to tak, nie rezygnujcie z bycia głowami rodziny, bo potrzebni jesteście Wesoly


i to chciałem usłyszeć Cool

dżulian napisał:

Jacku, mam pytanie. Przypuśćmy, że masz żonę. I musisz podjąć ważną rodzinną decyzję, np, remont mieszkania, zakup samochodu, do której szkoły wysłać dziecko itp. Czy podejmiesz ją sam, jako "głowa rodziny" czy porozmawiasz z żoną i razem podejmiecie decyzję?


Razem z żoną podejmiemy decyzję, ale ja jako "głowa rodziny" wezmę za to odpowiedzialność niejako większą, bo...jestem "głową rodziny" i ręczę za nią głową Mruga

a tu taki ciekawy tekst Very Happy
http://vanray.blox.pl/2008/01/Kto-jest-glowa-polskiej-rodziny.html
dżulian
PostWysłany: Sob 9:16, 07 Cze 2008    Temat postu:

Jacek Dziedzicki napisał:
Uważasz więc, że bycie głową rodziny przez mężczyznę, to tylko tradycja? Not talking


Według mnie bycie "głową rodziny" to samodzielne podejmowanie ważnych decyzji. Często w małżeństwie się tak staje, że mąż lub żona muszą objąć to stanowisko, co jest niezbyt dobre, bo wtedy jedna osoba się męczy a druga odpoczywa.

Jacku, mam pytanie. Przypuśćmy, że masz żonę. I musisz podjąć ważną rodzinną decyzję, np, remont mieszkania, zakup samochodu, do której szkoły wysłać dziecko itp. Czy podejmiesz ją sam, jako "głowa rodziny" czy porozmawiasz z żoną i razem podejmiecie decyzję?
emi
PostWysłany: Sob 1:09, 07 Cze 2008    Temat postu:

nie tylko tradycja, ale ważne, co rozumie się pod określeniem "głowa rodziny"

jeśli chodzi o rozstrzyganie: "kto ma więcej władzy?" "kto kieruje?", to uważam, że jest ono niepotrzebne. W rodzinie nie tworzy się relacji podrzędności.

Natomiast jeśli spojrzeć na tę sprawę w kategoriach inicjatywy, którą mężczyźni winni się wykazywać, stałości (bardziej emocjonalnej niż tylko materialnej), zdecydowania, pewności, męskości jednym słowem to tak, nie rezygnujcie z bycia głowami rodziny, bo potrzebni jesteście Wesoly

no i pamiętajcie, że co dwie głowy to nie jedna Mruga
Jacek
PostWysłany: Sob 0:32, 07 Cze 2008    Temat postu:

emi napisał:
Ja bym nie mieszała rodziny, Kościoła z pracą zawodową. O ile w pierwszym przypadku tradycja ma ogromne znaczenie o tyle w drugim liczą się raczej kompetencje i predyspozycje.


Uważasz więc, że bycie głową rodziny przez mężczyznę, to tylko tradycja? Not talking
emi
PostWysłany: Pią 19:48, 06 Cze 2008    Temat postu:

Ja bym nie mieszała rodziny, Kościoła z pracą zawodową. O ile w pierwszym przypadku tradycja ma ogromne znaczenie o tyle w drugim liczą się raczej kompetencje i predyspozycje.

Apostołowanie łączyło się z podróżami, odpornością, wytrwałością, nierzadko siłą no i nie bez znaczenia jest kontekst kulturowy, kobiety dłuuugo nie miały możliwości, by się kształcić.

A dzis trudno o klarowność ról, kiedy w życiu zawodowym pracę w firmie, np. przed komputerem mogą równie dobrze wykonywać mężczyźni i kobiety.

A że w życiu trudno oddzielić jedno od drugiego (tradycję i nowe formy zarabiania), stad być może nieporozumienia... who knows?
PiotrekM
PostWysłany: Pią 17:16, 06 Cze 2008    Temat postu:

Mam na myśli kilka rzeczy: brak kapłaństwa kobiet, patriarchat- kierownictwo mężczyzn, hierarchiczność i autorytaryzm w strukturze i nauczaniu (ksiądz-biskup-papież) czyli anty-egalitaryzm w pewnym aspekcie jakby nie było. Autorytetem wiary jest przecież nie tylko samo Pismo święte, ale i Tradycja Kościoła zbierana i przekazywana przez mężczyzn:)

I jak to się stało że mimo bałaganiarstwa i żądzy władzy facetów Kościół ten przetrwał i żyje życiem nadprzyrodzonym tyle czasu? Wesoly
Judyta
PostWysłany: Pią 9:02, 06 Cze 2008    Temat postu:

Jacek Dziedzicki napisał:
Ja zadam Wam drogie kobiety pytanie: kto powinien kierować rodziną? ojciec czy matka?


Odpowiem dyplomatycznie i myślę, że poprawnie: mężyzna i kobieta po ślubie stają się jednością, więc dla mnie oczywistym jest, że oboje mogą przewodzić rodzinie w sposób owocny uzupełniając się przy tym. Nie chodzi przecież o dominację którejkolwiek ze stron, ale o współpracę. A już tym bardziej w czasach dzisiejszych, kiedy kobiety nie muszą być zależne w kwestii zarobków od swoich mężów. Chcę przy tym podkreślić, że nie mam poglądów feministycznych ani nawet feminizujących, ale egalitarystyczne.

PiotrekM napisał:

jak zatem Wy kobiety się czujecie w Kościele katolickim ?


Cz masz na myśli brak kapłaństwa wśród kobiet czy jeszcze coś innego?
PiotrekM
PostWysłany: Pią 1:16, 06 Cze 2008    Temat postu:

Ja też mam pytanie do Was, bo mnie tak zaciekawiło.... jak zatem Wy kobiety się czujecie w Kościele katolickim ? Wesoly

Powered by phpBB Theme ACID Š 2003 par HEDONISM
© 2001 - 2005 phpBB Group